Terapia w domu? Czy to ma sens? Słów kilka o wizytach domowych

Czy psycholog może przyjechać do domu? Sprawdź, dla kogo są wizyty domowe, jak wygląda terapia w domu i kiedy taka forma pomocy naprawdę ma sens.

Justyna Tokarz

7/6/20266 min read

Terapia w domu? Czy to ma sens? Słów kilka o wizytach domowych

Twój tata jest w stanie paliatywnym. Za kilka dni ma wrócić ze szpitala do domu. Wiesz, że łóżko stanie w salonie, pielęgniarka powiedziała, co zrobić z lekami, ktoś podał numer do hospicjum. Tylko nikt nie powiedział Ci, jak powiedzieć o tym dzieciom.

Czy mają widzieć dziadka?

Czy powiedzieć im, że umiera?

Czy lepiej poczekać?

A jeśli się przestraszą?

A jeśli zapytają, kiedy umrze, a Ty nie będziesz wiedzieć, co odpowiedzieć?

Myślisz o psychologu. Tylko ostatnią rzeczą, na jaką masz teraz siłę, jest pakowanie dzieci do samochodu, szukanie parkingu i ciągnięcie ich do obcego gabinetu.

W takiej sytuacji psycholog może przyjechać do Was.

Bo nie każda pomoc psychologiczna musi zaczynać się od fotela w gabinecie.

„Za kilka dni mama wraca ze szpitala. I co teraz?”

Mama do tej pory mieszkała sama. Po szpitalu ma wrócić do domu jako osoba leżąca.

Wiesz, jak ustawić łóżko. Wiesz, gdzie kupić podkłady. Prawdopodobnie masz już zapisane numery telefonów do lekarzy i pielęgniarek.

Ale nie wiesz, jak przygotować siebie na to, że mama, którą pamiętasz jako samodzielną kobietę, będzie potrzebowała pomocy przy najprostszych czynnościach.

Nie wiesz, jak przygotować dzieci na widok babci.

Partner mówi: „jakoś damy radę”.

Ty od trzech dni wpisujesz w Google pytania, których trochę wstydzisz się zadać na głos.

Czy dzieci powinny zobaczyć ciężko chorego człowieka?

Jak powiedzieć dziecku, że babcia może umrzeć?

Czy można płakać przy chorej mamie?

Co, jeśli nie chcę się nią zajmować, chociaż ją kocham?

Wizyta domowa psychologa może odbyć się jeszcze przed powrotem chorego ze szpitala. Możemy usiąść z Tobą i rodziną dokładnie tam, gdzie za kilka dni będzie toczyło się Wasze życie, i przygotować Was na zmianę.

Nie powiemy Ci, że „musisz być silna”.

Możemy za to porozmawiać o tym, co powiedzieć dzieciom, czego nie obiecywać, jak odpowiadać na trudne pytania i jak nie zrobić z choroby wielkiej rodzinnej tajemnicy, o której wszyscy wiedzą, ale nikt nie może mówić.

„On chce pomocy. Naprawdę chce. Tylko nie wychodzi z domu”

Twój partner od miesięcy prawie nie wychodzi.

Najpierw przestał jeździć komunikacją miejską. Potem unikał sklepów. Później zaczął zamawiać wszystko do domu.

Teraz samo zejście na dół powoduje kołatanie serca, zawroty głowy i przekonanie, że zaraz zemdleje.

Miał teleporadę.

Dostał leki.

Przeczytał pół internetu o lęku.

Wie, czym jest napad paniki.

I nadal nie jest w stanie przejść przez drzwi.

Mówisz: „umów się do psychologa”.

On odpowiada: „chcę”.

Tylko że żeby pójść do psychologa, musi zrobić dokładnie to, czego aktualnie najbardziej się boi.

Wyjść z domu.

W takiej sytuacji wizyta domowa nie musi być docelową formą pomocy na zawsze.

Czasami jest pierwszym mostem między zamkniętymi drzwiami mieszkania a gabinetem.

Psycholog może spotkać się z pacjentem w miejscu, w którym ten aktualnie jest w stanie podjąć kontakt. Zobaczyć, jak wygląda lęk w jego codziennym środowisku, co pacjent robi, żeby go zmniejszyć i jakie zachowania zabezpieczające utrzymują problem.

Kto schodzi po zakupy?

Czy pacjent stoi przy drzwiach, ale ich nie otwiera?

Czy sprawdza puls przed wyjściem?

Czy zawsze musi mieć przy sobie lek uspokajający?

Czy potrafi zejść na półpiętro, ale wraca, kiedy serce zaczyna bić szybciej?

To są konkrety.

W przypadku zaburzeń lękowych samo tłumaczenie człowiekowi po raz setny, że „to tylko lęk”, często nie wystarcza.

Czasami trzeba zacząć pracę dokładnie tam, gdzie ten lęk się wydarza.

„Babcia mieszka na czwartym piętrze. Bez windy”

Babcia ma 82 lata.

Po schodach schodzi coraz rzadziej. Do lekarza jedzie tylko wtedy, kiedy naprawdę musi.

Mówisz jej o konsultacji online.

Babcia patrzy na Ciebie tak, jakbyś właśnie zaproponował jej lot na Marsa.

„Ja nie będę z telewizorem rozmawiać”.

Kupujesz jej tablet.

Tłumaczysz.

Zapisujesz na kartce, gdzie nacisnąć.

W dniu wizyty dzwoni do Ciebie siedem razy.

Nie działa kamera.

Nie słychać.

Zniknęło okienko.

Ty jesteś w pracy.

Nie możesz za każdym razem jechać przez pół miasta tylko po to, żeby odebrać połączenie.

A czasami problem wcale nie jest techniczny.

Dla części starszych osób rozmowa przez ekran po prostu nie jest spotkaniem.

Potrzebują zobaczyć człowieka w pokoju. Usłyszeć głos bez głośnika. Mieć chwilę na odpowiedź. Pokazać zdjęcie męża, który zmarł pięć lat temu, bo od tego właśnie chcą zacząć opowieść.

Wtedy psycholog może wejść po tych czterech piętrach.

Naprawdę.

„Nie jestem chory. Po prostu nie mam kiedy jeździć po gabinetach”

Masz pracę.

Dzieci.

Zakupy.

Lekarza jednego dziecka w środę i trening drugiego w czwartek.

Wolne masz trzy godziny w tygodniu i naprawdę nie chcesz spędzić połowy tego czasu w samochodzie, szukając miejsca parkingowego.

Od miesięcy odkładasz konsultację psychologiczną.

Nie dlatego, że nie chcesz.

Patrzysz na kalendarz i nie widzisz, gdzie masz ją wcisnąć.

Albo masz małe dziecko i nie masz go z kim zostawić.

Wizyta domowa nie jest zarezerwowana wyłącznie dla osób ciężko chorych.

Czasami chodzi o zwykłą logistykę życia.

Psycholog przyjeżdża do Ciebie. Nie stoisz w korku, nie organizujesz opieki na dodatkowe dwie godziny i nie tracisz czasu na dojazd w obie strony.

Oczywiście trzeba zadbać o warunki do rozmowy. Jeśli podczas całego spotkania trzy osoby będą wchodzić do kuchni, telewizor będzie grał, a dziecko co dwie minuty będzie pytało, gdzie są chrupki, trudno mówić o komfortowej konsultacji.

Ale to również można ustalić.

Czasem dziecko przez godzinę ogląda bajkę w drugim pokoju.

Czasem partner wychodzi z nim na spacer.

Czasem spotykamy się rano, kiedy reszta rodziny jest poza domem.

Nie szukamy warunków idealnych. Szukamy warunków, w których można spokojnie porozmawiać.

„Tata leży. Ja właściwie chciałam zapytać o siebie”

To zdarza się częściej, niż myślisz.

Telefon zaczyna się od:

„Chodzi o tatę”.

Tata choruje.

Tata jest leżący.

Tata dostał diagnozę.

Tata nie chce jeść.

Tata jest zły.

Tata pyta, czy umrze.

Rozmawiamy kilka minut.

I nagle słyszymy:

„Ja już chyba nie daję rady”.

Czasami jedziemy do domu ze względu na chorego, a okazuje się, że pomocy potrzebuje również osoba, która od miesięcy organizuje całe życie wokół jego choroby.

Opiekunowie potrafią funkcjonować zadaniowo bardzo długo.

Leki.

Posiłek.

Zmiana pościeli.

Telefon do lekarza.

Recepta.

Mycie.

Nocne wstawanie.

I jeszcze odpowiedź na wiadomość od cioci: „A jak tata się czuje?”.

Nikt nie pyta, jak czujesz się Ty.

A nawet jeśli pyta, odpowiadasz:

„Jakoś lecimy”.

Wizyta domowa może być również przestrzenią dla opiekuna. Czasami nie potrzebujesz kolejnej osoby, która powie Ci, że musisz „znaleźć czas dla siebie”.

Potrzebujesz kogoś, kto najpierw zobaczy, jak naprawdę wygląda Twoja doba.

Co psycholog widzi w domu, czego nie zobaczy w gabinecie?

Nie, nie zaglądamy do lodówki i nie oceniamy, czy masz posprzątane.

W domu widzimy kontekst.

Pacjent mówi: „radzę sobie całkiem dobrze”, ale przejście z pokoju do łazienki kosztuje go ogromny wysiłek.

Córka mówi: „mama jest samodzielna”, a potem odpowiada za nią na każde pytanie.

Mąż mówi: „żona spokojnie śpi”, a po chwili dodaje, że sam budzi się sześć razy w nocy, żeby sprawdzić, czy oddycha.

Starsza osoba mówi, że „nie ma problemów z pamięcią”, ale na lodówce wiszą cztery kartki przypominające o lekach.

Nie chodzi o ocenianie.

Chodzi o zobaczenie człowieka w jego prawdziwym życiu.

Czasami dopiero wtedy można zrozumieć, czego naprawdę potrzebuje.

Czy wizyta domowa psychologa jest psychoterapią?

Nie zawsze.

Może być konsultacją psychologiczną, wsparciem psychologicznym, interwencją kryzysową albo pierwszym spotkaniem, podczas którego próbujemy zrozumieć sytuację i zaplanować dalszą pomoc.

Czasami dalsza psychoterapia będzie dobrym rozwiązaniem.

Czasami potrzebna będzie konsultacja psychiatryczna.

Czasami trzeba będzie porozmawiać o wsparciu dla opiekuna.

A czasami objawy takie jak nagła dezorientacja, wyraźne pogorszenie pamięci czy gwałtowna zmiana zachowania będą wymagały przede wszystkim pilnej diagnostyki medycznej.

Nie każda trudność psychiczna oznacza, że człowiek potrzebuje psychoterapii.

Najpierw trzeba zobaczyć, co się dzieje.

Wizyta domowa psychologa w Bielsku-Białej i okolicy

W Gabinecie Terapeutycznym U Dziewczyn prowadzimy wizyty domowe w Bielsku-Białej i okolicy. Pracujemy z osobami w kryzysie, seniorami, osobami chorującymi, pacjentami w opiece paliatywnej, rodzinami oraz opiekunami.

Możemy pomóc również wtedy, gdy przygotowujesz dzieci i rodzinę na powrót ciężko chorej osoby do domu, nie wiesz, jak rozmawiać o chorobie i umieraniu albo bliska osoba chce pomocy psychologicznej, ale aktualnie nie jest w stanie dotrzeć do gabinetu.

Nie musisz najpierw samodzielnie ustalić, czy potrzebujesz psychoterapii, interwencji kryzysowej czy wsparcia psychologicznego.

Opowiedz nam, co się dzieje.

Od tego zaczniemy.

Jeśli dotarcie do gabinetu jest problemem, być może tym razem to my powinnyśmy przyjechać do Ciebie.

Umów wizytę domową psychologa w Bielsku-Białej i okolicy. Przejdziemy z Tobą to, czego nie da się ominąć.